Drodzy czytelnicy,
W 41. numerze „Polityki” przeczytałem ciekawy artykuł odnośnie rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce. Otóż, pomimo wielu przeciwności w postaci wysokich nakładów finansowych, urzędników, ekologów, okolicznych mieszkańców, a przede wszystkim energetyków okazuje się, że gdyby zrealizowane zostały wszystkie zgłoszone do Ministerstwa Gospodarki projekty farm wiatrowych, to ich łączna moc osiągnęłaby 76 tys. MW!!! To jest ponad dwa razy więcej niż obecnie wytwarza cały polski sektor energetyki konwencjonalnej, a nawet o ponad 10 tys. MW więcej niż moc wszystkich istniejących farm wiatrowych w Unii Europejskiej!!! Czyżby Polacy nagle zrozumieli, że zmiana z węgla na czystą energię jest koniecznością, nie tylko aby wypełnić zobowiązania pakietu klimatycznego, ale także żeby nadążyć za wzrastającą konsumpcją energii zwłaszcza jak się robi hawajskie party.
Okazuje się, że przyczyna jest zdecydowanie bardziej prozaiczna. Tak ogromna ilość chętnych do stawiania wiatraków wynika m.in. z tego, że operatorzy sieci przesyłowych nie mogą odmówić wydania warunków przyłączenia do sieci, mimo iż większość z tych projektów nie ma szans na realizację. Kolejna przyczyna, to chęć zaoszczędzenia sporych kwot (dokładnie 30 tys. zł za każdy MW), które będą wymagane jako kaucja za zarezerwowanie mocy w systemie przesyłowym, gdy wejdzie w życie nowe prawo energetyczne. Do tego dochodzi najzwyklejsza chęć zarobienia pieniędzy (a nie myślenie o środowisku). Ofert odsprzedaży farm wiatrowych jest cała masa – takich, które mają tylko zarezerwowane miejsce pod budowę, i prawie zrealizowanych przedsięwzięć. Można nawet kupić sobie miejsce w kolejce do rozpatrzenia wniosku.
Ten sztucznie wykreowany rynek nijak ma się do wyliczeń Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Odnawialnej, które ocenia, że możliwa jest realizacja jedynie 18.8 tys. MW, z czego naprawdę opłacalnych jest jedynie 11-14 tys. MW (choć wg PSE Operator tylko 8 tys. MW). Aby powstawały kolejne wiatraki konieczne jest m.in. zbilansowanie systemu energetycznego poprzez wybudowanie np. elektrowni gazowych, które dość szybko mogą uzupełnić braki prądu podczas bezwietrznej pogody, a przede wszystkim przyszłościowe myślenie nie tylko o własnej kieszeni. Do tego, aby Polska była potęgą energetyki wiatrowej jeszcze długa droga. Póki co, musimy się zadowolić tym co mamy, czyli wiatrakami o łącznej mocy raptem 472 MW.
Pozdrawiam,
Gustaw
PS. Zdjęcie pochodzi ze strony Free Stock Photos
a tu można kupić hawajskie naszyjniki
Ostatnie komentarze